wtorek, 16 stycznia 2018

Wielogłos o Chopinie

 wtorek, 16 listopada 2010 18:17

      109. monograficzny numer Zeszytów Literackich wydany w pierwszym kwartale tego roku poświęcony został Chopinowi. Bogaty i różnorodny wybór tekstów  poświęconych kompozytorowi otwiera Mała antologia tekstów o Chopinie składająca się z wierszy, fragmentów prozy, wspomnień, esejów, co ważne, autorów polskich i obcojęzycznych.
     Część tego, co redaktorzy wybrali spośród polskich utworów, jest raczej – wśród tej części społeczeństwa, która w ogóle cokolwiek czyta oczywiście – znana, jak wiersz Spotkanie Jarosława Iwaszkiewicza, słynne fragmenty z Promethidiona i Fortepianu Chopina Norwida czy Na małą Murzynkę grającą Chopina Miłosza. Niemniej zebranie tych utworów w jednym miejscu, nawet jeśli się je znało i czytało, pozwala jeszcze raz spojrzeć na fenomen Fryderyka przez pryzmat literatury i ocen także wybitnych przecież odbiorców i słuchaczy jego muzyki.
     Interesujące jest zestawienie opinii Balzaka, Gombrowicza, Kisielewskiego i Fryderyka Nietzschego, którzy chcąc ująć odmienność i wielkość Chopina, porównują go z innym geniuszami muzyki lub malarstwa. Dla Balzaka Chopin zrobił to z fortepianem, co Paganini ze skrzypcami: przelał w instrument swoją duszę. Według Gombrowicza jest on odwrotnością Mozarta. Dostrzega w jego muzyce wzruszający i podniosły heroizm, a całą jego twórczość uważa za afirmację słabości, delikatności, przeprowadzoną z niesłychaną stanowczością i uporem, dającą w rezultacie siłę i możność spojrzenia w oczy życiu. Z kolei Stefan Kisielewski widzi podobieństwo do losu Beethovena, który podobnie prześladowany jest nieustannie przez swą natrętną legendę, jednak istotna ocena Chopina wynika z zestawienia jego geniuszu z Wagnerem. Dla Kisielewskiego wyznacznikiem geniuszu jest bowiem paradoksalne łączenie w sobie przeciwieństw, które dają w efekcie niezwykłą jednorodność i jednolitość: Geniusz łączy w sobie przeciwieństwa w sposób niepowtarzalny, połączenie to w jego wypadku wydaje się naturalne, oczywiste – w każdym innym wydawałoby się nonsensem i dysharmonią. Wagner nie był zapewne geniuszem: zbyt jest jednorodny, za mało w nim sprzeczności. Najczystszym geniuszem był za to Chopin.

     Według Nietzschego to ostatni z muzyków nowszych który oglądał i ubóstwiał piękno na podobieństwo Leopardiego, Polak Chopin, on, który nie był do naśladowania. Istotę muzyki Chopina zestawia filozof z malarstwem Rafaela, obaj osiągnęli ten sam szczyt doskonałości, choć każdy w swojej dziedzinie sztuki.
     Wzruszające jest czytać wyznania tak intymne:Znów mnie polonez Szopena dopada (Anna Achmatowa), Koncert na fortepian i orkiestrę Chopina, napisany przez niego, gdy miał dziewiętnaście lat! Jaka głębia, ile blasku! (Emile Cioran), Zdawało mi się, jak na ironię, której gorycz tak bardzo odczuwałem, że w tej muzyce tkwi wszystko to, co pozostawiłem za sobą (…)Kochałem Chopina z powodu nadmiaru, a nie braku, jak ktoś, dla kogo rozwój muzyki zatrzymał się na nim (Claude Levi-Strauss). Potwierdza się fakt uniwersalności muzyki jako języka, który nie potrzebuje tłumacza, o ile tylko trafi na wrażliwego słuchacza. Dlatego Chopin przemawia do wszystkich, jest rozumiany przez ludzi z różnych kręgów kulturowych. Nie trzeba być Polakiem, żeby Chopina rozumieć i cenić.
     Marcel Proust użył, żeby tak rzec niezbyt elegancko, Chopina do scharakteryzowania swoich postaci literackich. Pani de Cambremer z lubością wsłuchuje się w owe frazy o długiej, krętej i wyszukanej linii, tak swobodne, tak giętkie, tak chwytne, szukające sobie miejsca kędyś bardzo daleko od swego początkowego kierunku, daleko od punktu, gdzie można się było ich spodziewać; frazy igrające na falach kaprysu jedynie po to, aby wrócić tym świadomiej – z tym bardziej wyrafinowaną precyzją, niby ślizgające się po krysztaledźwięcznym aż do potrzeby krzyku – i ugodzić was w samo serce.
     Na koniec pełne egzaltacji, bezwzględnie literacko wyolbrzymionej, aczkolwiek oddające sedno prawdziwego odczuwania muzyki, wyznanie Oskara Wilde`a: Po wysłuchaniu muzyki Chopina chciałbym opłakiwać grzechy, których nigdy nie popełniłem; rozdzierać szaty z powodu tragedii, które nie były moimi tragediami. Muzyka zawsze, moim zdaniem, wywołuje taki efekt. Stwarza przeszłość, której nie znaliśmy, napełnia nas bólem, który leżał ukryty przed naszymi łzami.
     I pod tym rozumieniem i sposobem przezywania także się podpisuję. Jak to dobrze, że Polacy nie mają monopolu na pisanie o Chopinie. 


2 komentarze:

  1. Post jest tak piękny, że aż mi dech w piersiach zaparło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, to zasługa cytowanych tutaj opinii wybitnych pisarzy

    OdpowiedzUsuń

Zadziwiające

       Kiedy zamykałam ten blog, było zaledwie kilka tysięcy odsłon. Wydawało się, że nie ma on jakiejś szerszej perspektywy na rozwój, bior...