U wejścia do matecznika przyszedł czas na poznawanie nieznanych form istnienia. To wszystko żyje w naszych lasach, a ma się wrażenie, że to jakaś tropikalna dżungla, w dodatku deszczowa. Tymczasem ot, takie dziwolągi niemal za progiem, tylko nieco głebiej położonym. Po deszczowych świętach ożywiły się nieznane rośliny, porosty i cudaczne zimowe grzybki. Podszkoliłam się nieco z mykologii i lichenologii. Moje dotychczasowe atlasy okazują się niewystarczające. Muszę zdobyć bardziej szczegółowe źródła, bo nie wszystko udało się zidentyfikować, a to, co się udało, bez pewności, że poprawnie.
chrząstkoskórnik purpurowy
złotoporek niemiły
smętosz czarny (nie szkodzi, że na razie różowy, to forma wczesna, młoda)
wrośniak różnobarwny
inny wrośniak
Nad tym nabiedziłam się z pół godziny, w końcu po wielu poszukiwaniach, przeczytaniu kilkunastu opisów, porównaniu kilkudziesięciu zdjęć, uznałam, że to żylak promienisty
a to moja klęska - nie wiem, jak się nazywa ten grzybek
porost klasyczny niemal - chrobotek strzępiasty
mąkla tarniowa
pustułka pęcherzykowata - też porost
Na koniec kilka malowniczych dziwolągów z lasu "deszczowego":