Mimo zmienionej formuły Jarmarku Jagiellońskiego, który teraz jest częścią imprezy o nazwie Festiwal Re:tradycja nadal znajdują się tu wydarzenia, na które warto przyjechać. Sam jarmark trwał przed dwa weekendowe dni, w sobotę i niedzielę 20-21 sierpnia. Na przyjazd wybrałam niedzielę ze względu na akcenty muzyczne. W kościele oo. Dominikanów tym razem wystąpiło norwesko-szwedzkie trio Ævestaden z Oslo. Wykonują muzykę tradycyjną z towarzyszeniem ludowych instrumentów takich, jak drumla, skrzypce, kantele, lira wspomaganych elektroniką. Folklor tamtego rejonu nie jest mi znany, posłuchałam więc z przyjemnością. Coś zupełnie nowego, odmiennego. Muzyka raczej spokojna, taka powiedziałabym leśna, orzeźwiająca. Delikatne głosy solistek sprawiały wrażenie, że słucham jakichś leśnych duszków, albo koncertu elfów. Muzyka delikatna, falująca z kilkoma żywszymi akcentami, ale bez przesady. Naprawdę można było zamknąć oczy i zasłuchać się, odpocząć, wyciszyć po innych jarmarkowych atrakcjach. Po koncercie można było kupić płytę, i to jaką! Czarną gramofonową. A więc i fonografia utrzymana w tradycji. I z tej płyty kilka nagrań, choćby takie:
poniedziałek, 22 sierpnia 2022
Jarmark i muzyka
poniedziałek, 21 marca 2022
Melodie czasu wojny
Ostatnio na wielu scenach świata przypomina się ukraińską muzykę, ukraińskich kompozytorów. Nie da się nawet wymienić wszystkich dotąd zorganizowanych koncertów od Warszawy po Nowy Jork. Organizatorzy sięgają po muzykę ukraińską, w tym oczywiście na początku często wykonywany jest Hymn Ukrainy. Nie o nim jednak tutaj chcę napisać. Spośród wielu utworów na szczyt popularności wybijają się szczególnie dwa utwory. Jeden z nich został wykorzystany w słynnym już nagraniu filmowym wyemitowanym 16 marca przez Wołodymyra Zełenskiego podczas wystąpienia przed Kongresem USA. Nie jest to nowa kompozycja, ale teraz stała się ogromnie popularna i skupia w sobie wszystkie emocje obywateli Ukrainy związane z wojną. Jej autorem jest nieżyjący już (zmarł w 2020 r.) Mirosław Skoryk, kompozytor i muzykolog, dyrektor Opery Kijowskiej. Tytuł kompozycji najprostszy z możliwych, po prostu "Melodia". W Polsce zabrzmiała już 28 lutego podczas koncertu "Ukraino, walcz" i odtąd wykonywana jest przez wiele polskich orkiestr jako motyw wiodący, a podchwyciły ten zwyczaj także inne orkiestry na świecie. Nikt już nawet nie pamięta, że utwór pochodzi z 1982 roku i został skomponowany do filmu.
niedziela, 26 grudnia 2021
Moc nieistniejącego
Podobno trzej najbardziej wpływowi ludzie w historii (no, powiedzmy XX wieku) to Churchill, Hitler i Sherlock Holmes. O dwóch pierwszych można się spierać, ale ten trzeci? Przecież nigdy nie istniał. Podobnie stało się z pewnym utworem muzycznym. Wszyscy go znają, mało tego, nawet kojarzą kompozytora, którego nazwisko nierozerwalnie funkcjonuje obok tytułu: Adagio Albinoniego. Adagio g-moll na organy i smyczki. Powiedzielibyśmy, klasyk! Służy za podkład tysięcy żałobnych filmów, kanon funeralnych nastrojów, motyw muzyki klasycznej zaanektowany przez kulturę popularną. Utwór, który tak naprawdę nie istnieje.
Nie napisał go Albinoni, wcale nie pochodzi z epoki baroku i w ogóle nie wiadomo, co kompozytor miał na myśli. Remo Giazotto (1910 - 1998), mało znany, a w zasadzie powszechnie w ogóle nieznany muzykolog, pod koniec II wojny światowej w gruzach biblioteki w Dreźnie znalazł krótki fragment rękopisu Albinoniego z partią basu. Tylko tyle. Nie wiadomo, co też to miało być: jakiś koncert czy sonata. Niczego więcej nie odnaleziono. Co zrobił Giazotto? Dopisał całą resztę w 1949 r. a następnie wydał w 1958 jako zaginione dzieło Albinoniego. Powstał jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów klasycznych, identyfikowanych z muzyką barokową, gdy tak naprawdę baroku w tym niewiele. Za to dużo współczesnej harmoniki, medytacyjnej melancholii, prekursorskich rozwiązań zapowiadających współczesną muzykę filmową. Powstał hit. Placet dał mu nawet Herbert von Karajan, który włączał go do wielu koncertów i w ten sposób spopularyzował.
A później w roku 1985 oficjalnie zdemaskowano mistyfikację. I chociaż od tamtej pory opublikowano tysiące dementi, nadal mówi się: "Adagio Albinoniego". Tak oto mało znany ogółowi barokowy kompozytor Tomaso Albinoni (1671 - 1751) stał się autorem ponadczasowego przeboju, którego nie napisał.
czwartek, 9 grudnia 2021
Kwestia śpiewu
W mroku rozświetlonym tylko świecami rozlega się najstarsza pieśń obu Kościołów - Akatyst ku czci Bogarodzicy. Przed ołtarzem unosiło się kadzidło. Stoimy trzymając w rękach świece. Kantor zaczyna pd Kontiakonu, po nim następuje pierwszy Ikos śpiewany przez chór. I tak na przemian dwanaście razy, aby zakończyć ostatnim trzynastym Kontiakonem. Stoimy, śpiewamy, świece się dopalają. Czas mija, ale nie czuje się zmęczenia. Na koniec umawiamy się na następny raz.
Tak było także wczoraj, można powiedzieć: tak się odbywa co roku 8 grudnia.
Zamieszczam to nagranie, bo najbardziej przypomina to, na którym byłam.
czwartek, 2 grudnia 2021
Sherlock Holmes i skrzypce
Toż ja od tego powinnam zacząć w poprzednim wpisie. Temat główny "Baker Street 221B" z serialu Granady, kompozytor Patrick Gowers. Od niego zaczyna się każdy odcinek i czasami w niewielkich ułamkach pojawia się to tu, to tam, gdy główny bohater sięga po skrzypce. Raz, bo zadowolony, a innym razem, ponieważ szuka rozwiązania, a w jeszcze innym rozładowuje frustrację. Raz też robił na złość Watsonowi. Nie, nie przesadzajmy. Jeremy Brett tego nie gra. A kto? A owszem, dowiedziałam się, znalazłam: Kenneth Sillito.
A więc słuchamy:
niedziela, 21 listopada 2021
Ha! Znalazłam! Zaiste, zasoby Internetu są niezgłębione
Dwa tygodnie szukałam. Sieć stawiała mi różne przeszkody po drodze, a to jakaś subskrypcja potrzebna, a to logowanie, a to wykupienie usługi premium. W końcu znalazłam dostęp bez żadnych takich warunków.
Czasami o wartości filmu decyduje najbardziej muzyka. Bywa, że film jest beznadziejny, ale muzyka, muzyka porywająca. Ze wszystkich czterech serii serialu z Jeremym Brettem w roli Sherlocka Holmesa akurat ten docinek należy do najmniej interesujących. Akcja się ślimaczy, główne skrzypce gra nie Sherlock Holmes, który postanawia wyjechać w góry, lecz jego brat Mycroft, w dodatku reżyser czy też scenarzysta powsadzał jakieś mistycyzmy w formie trzeciego oka i takie tam bzdury niepasujące kompletnie do logicznego umysłu detektywa. Za to muzyka jest najmocniejszą stroną tego odcinka. Dla samej muzyki warto obejrzeć, zwłaszcza (sztampowe dosyć) zakończenie i posłuchać.
Ale, ale, najlepiej by było mieć samo nagranie. No i mam, znalazłam. O kompozytorze nic nie wiedziałam, dopóki ta muzyka nie zwróciła mojej uwagi. Udała mu się! Teraz więc mogę słuchać do woli.
William Patrick Gowers, muzyka z odcinka "The Adventure of Mazarin Stone".
niedziela, 24 października 2021
Trzy tygodnie z Chopinem
Od 2. do 23. października z jedno- i dwudniowymi przerwami po pierwszym, drugim i trzecim etapie. Ostanie trzy dni - 21 - 23 października to już sama radość słuchania: koncerty laureatów. Bo podczas przesłuchań finałowych się denerwowałam. Co innego, gdy się ma już duże doświadczenie występowania z orkiestrą, a co innego, gdy się takiego doświadczenia nie ma. Ale udało się wszystkim. Chyba...
Pierwszy, czwartkowy koncert po ogłoszeniu wyników jeszcze nie był taki, jak powinien. Laureaci byli zmęczeni. Bruce Liu, zdobywca I miejsca mówił, że spał tylko dwie godziny. Dopiero w drugim, a już najbardziej w trzecim, sobotnim koncercie niektórzy odstresowali się całkowicie i grali już zupełnie na luzie. Nawet lepiej niż podczas konkursu. Dopiero w sobotę doceniłam mistrzostwo mazurków w wykonaniu Kuszlika, a Aimi Kobayashi w interpretacji preludiów znowu zabrała wszystkich w jakąś niezwykłą, mistyczną kontemplacyjną przestrzeń. "Ona jest nie z tego świata" - napisał jakiś internauta. Bruce Liu w sobotę z Koncertu e-moll zrobił prawdziwe arcydzieło. I wreszcie z całym przekonaniem uznałam, że chciałabym mieć to nagranie na płycie.
Internauci jak zwykle nie zawiedli. Oczywiście, czasami lepiej jest słuchać, co mówią, co podpowiadają specjaliści. Na co zwrócić uwagę, co jest wyjątkowego w tej czy innej interpretacji. Przywiązywać się do ich opinii za bardzo nie należy, warto, wykazując się samodzielnością, spojrzeć czasami niezmąconym okiem i uchem. Ale to, co działo się na czacie podczas transmisji, też było ciekawe. Pominę zjawiska negatywne, bo i takie się pojawiły, niestety. Niemniej tylu braw, tylu zachwytów, tylu wyrazów uwielbienia to ja nigdzie nie widziałam. I tylu "frogs"!
Gorąca dyskusja wywiązała się zwłaszcza po ogłoszeniu dwunastki finalistów, gdy nie przeszli czyiś ulubieńcy. I się zaczęło: dlaczego nie ma tego, dlaczego tamtego, a dlaczego dwanaścioro, skoro regulamin mówi o dziesięciorgu finalistach? Gdyby jury czytało czat, nie wybrałoby nigdy nikogo a lista byłaby tak długa, jak niemal na samym początku przesłuchań. A tak mimo wszystko zamknęli definitywnie drzwi za dwunastką i wszyscy niezadowoleni mogli sobie z czystym sumieniem - że nie od nich to zależało - ponarzekać.
Jeszcze gorętsza dyskusja - czy raczej wylewanie łez i danie upust żalom - trwała do dziś. Obok zaś pełne euforycznego uwielbienia peany ze strony tych, których typowania się potwierdziły. Ponownie dużo "clapów", bukiecików, serduszek, całusów, nutek i "frogs". Najbardziej adekwatny komentarz do minionych trzech tygodni brzmiał: "Czy to już ostatni koncert. I co teraz będę robić wieczorami?" Też się nad tym zastanawiam. Cztery lata oczekiwania na następną edycję wydają dzisiaj wiecznością. Przedsmak wieczności zdarzył się juz teraz, w tej edycji konkursu, gdy Aimi Kobayashi grała preludia.
Tymczasem można zastanowić się nad kwestią mechanizmów uczenia się. Jak to się dzieje, że określone stany wyjściowe prowadzą do konkretnych efektów? Inteligencja, aspiracje, emocje, pamięć, osobowość i temperament każdego uczestnika w zetknięciu z materiałem muzycznym Chopina uczyniły z nich wirtuozów. Znowu odwołam się do wywiadu z Brucem Liu, który jest artystą bardzo świadomym i wciąż analizującym swoje umiejętności w perspektywie możliwości poprawienia, usprawnienia tego, co jest jego zdaniem niepełne, co nie odpowiada jego wyobrażeniu o muzyce. On właściwie nigdy nie jest w pełni z siebie zadowolony. Chyba nawet gdy gra, już myśli, co następnym razem zmienić, poprawić, udoskonalić.
W starym zeszycie z notatkami z psychologii znalazłam dwa wykresy krzywej uczenia się: jedna to wznosząca się łagodnie i sukcesywnie, a druga wznosząca się etapowo. Której odpowiada uczenie się utworów muzycznych? I co będzie kolejnym wyzwaniem dla Choziainowa, który ma w repertuarze wszystkie utwory Chopina? Mam nadzieję, że to nie będzie li tylko przechodzenie od nazwiska do nazwiska, jak w przypadku jarmarków w mieście, w którym na początku XVII w. były cztery jarmarki na cztery pory roku, a w niecałe sto lat później osiem w dni świętych patronów: na Trzech Króli, na św. Macieja, na św. Jerzego, na Boże Ciało, na św. Magdalenę, na Przemienienie Pańskie, na św. Wincentego i na św. Mikołaja. A dzisiaj odbywają się dwa razy w tygodniu.
Wśród 26 zawodów wymienianych przed pierwszą wojną światową był też zawód muzykanta: był nim dudarz. W okresie zaś międzywojennym wśród znaczących kupców pojawia się nazwisko "Rapaport". Mnie się ono kojarzy ze skeczem.
Znalazłam też dawne nazwy ulic i ich dzisiejsze odpowiedniki. Na przykład dawna Morowa to dzisiejsza 3-go Maja, a Radzięcka dziś nosi godną nazwę Stanisława Moniuszki, a główna biegnąca przez całe miasto i dzieląca je niemal na pół nosi miano Tadeusza Kościuszki. Tylko Szewska pozostała Szewską, chociaż szewców na niej od dawna nie ma.
Ho, ho, jakie cuda z niepamięci wydobywam ze starego zeszytu. Wiersz Zygmunta Rumla ku czci pracowników tajnych drukarni, program konferencji naukowej z 1992 r. w siedzibie MON w Warszawie (o matko jedyna, co ja miałam wspólnego z MON-em?!), a wśród prelegentów Jan Gozdawa-Gołębiowski (zm. w 2013 r.), Zbigniew Gnat-Wieteska. Z jeszcze dawniejszych dziejów (i zapisków) wyłania się postać Dymitra herbu Korczak, znany jako Gorajski. Ale Dymitr pochodził z Rusi Czerwonej. Korczakowie otrzymali olbrzymie nadania królewskie, dzięki którym zgromadzili w swoich rękach klucze: klecki, gorajski, kraśnicki, szczebrzeski i stojanicki. Posiadłościami podzielili się bracia Dymitr i Iwan.
Na koniec zagadka ze starego zeszytu. Pod notatkami znalazłam takie szyfrowane znaczki:
W 7399
EO 298990
EO 315095
B 104173
B 131478
A na koniec H IV
Czy ktoś starej daty (równie starej jak ja) będzie kojarzył, co to takiego. Że też ja to zapisałam! Toż to prawie dokument.
sobota, 4 września 2021
Rozwiązanie zagadki
Oczywiście chodzi o festiwale muzyczne.
Eufonie - Międzynarodowy Festiwal Muzyki Europy Środkowo-Wschodniej, Warszawa, organizowany się od trzech lat, w tym roku odbędzie się w dniach 19 - 27 listopada; w programie wykonawcy z Estonii, Łotwy, Czech, Białorusi, Słowacji, a muzyka także gruzińska, norweska, francuska czy chorwacka.
Fanfara - festiwal muzyki tradycyjnej Zachodniego Roztocza, Chłopków, gmina Frampol, woj, lubelskie, odbywa się w ostatnim tygodniu sierpnia
Ephemera - festiwal muzyki, performansu i sztuk wizualnych, Warszawa, także ostatni tydzień sierpnia
La Folle Journee - Szalone Dni Muzyki, festiwal muzyki klasycznej zapoczątkowany w 1995 r. w Nantes we Francji, ale z czasem przyłączyły się inne miasta w świecie na różnych kontynentach, w Polsce organizowany od 2010 r. w Warszawie w ostatni weekend września, w tym roku odbędzie się 23 - 26 września 2021
Sacrum Profanum - początkowo był to festiwal muzyki świeckiej i sakralnej od XVIII wieku, obecnie koncentruje się na muzyce współczesnej XX i XXI wieku, Kraków, tegoroczna edycja odbędzie się w dniach 29 września - 3 października 2021
niedziela, 25 kwietnia 2021
Hajnowskie i janowskie zwycięża
W konkurencji ludowej pieśni. Tegoroczne Nagrody Radiowego Centrum Kultury Ludowej "Muzyka Źródeł" powędrowały do śpiewaczek z Dobrowody w gminie Kleszczele, powiat hajnowski, czyli na Podlasie, oraz do Zbigniewa Butryna z Janowa Lubelskiego, rekonstruktora suki i założyciela Szkoły Suki Biłgorajskiej w Szklarni.
Położenie geograficzne gminy Kleszczele i Dobrowody w powiecie hajnowskim:
Zespół śpiewaczy z Dobrowody tworzą trzy panie: Nina Jawdosiuk (ur. 1942), Walentyna Klimowicz (ur. 1943) i Barbara Jakimiuk (ur. 1945). Przecudne głosy i starodawne lokalne pieśni, a jakim cudnym językiem śpiewane. Aż się łezka w oku kręci.
niedziela, 16 sierpnia 2020
Nelson Goerner po polsku na ChiJE
Festiwalowych koncertów słuchać można w Dwójce, a nawet oglądać na żywo na You Tube. Dzisiaj, dzisiaj występuje - już, już za moment - Belcea Quartet. Oglądam! Kilka lat temu słuchałam ich na żywo. Mistrzowie muzyki kameralnej. Niezapomniane przeżycie.
środa, 3 lipca 2019
Rozproszenie
Z zupełnie innej strony przyszła wiadomość o sukcesie Męskiej Grupy Śpiewaczej z Bukowej, która zdobyła już po raz drugi w karierze I miejsce w Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. 53. festiwal zakończył się 30 czerwca i jak wynika z opinii jury, brali w nim udział uczestnicy ze wszystkich województw. A Męska Grupa Śpiewacza z Bukowej dlatego mnie interesuje, że z jednym z członków zespołu chodziłam do jednej klasy w szkole podstawowej. I oczywiście słyszałam, jak śpiewają.
Rozpoczął się już wakacyjny Międzynarodowy Festiwal Muzyki EMANACJE! (trwa do 1. września). Szkoda, że podążanie po salach koncertowych Małopolski od Lusławic, przez Szymbark, Kąśną Dolną, Suchą Beskidzką, Gorlice, Szczawnicę, Nowy Wiśnicz czy Tarnów jest takie czasochłonne. Tylko jeden koncert odbędzie się w Krakowie, w Sukiennicach - 17 sierpnia. Obok polskich muzyków z Warsaw Players wystąpi Scharoun Ensembles der Berliner Philharmoniker, ale nie wiadomo z czym, bo dokładnego repertuaru nie podano jeszcze. Ciekawe czy Janusz Wawrowski zagra na swoim - jedynym aktualnie w Polsce - stradivariusie.
A poza tym, cóż, był koncert, na który nie poszłam, dwa recitale, na które nie pojechałam i kilka zaczętych książek czeka na doczytanie. A dla złapania dystansu oglądam niesamowite występy Sławy Połunina :-D
poniedziałek, 3 czerwca 2019
Elisiej daje koncerty
A teraz bardzo serio coś - Bach:
Tu już urósł na tyle, że bez podpórki może korzystać z pedałów: Mozart
I nie, to nie pomyłka w podpisie pod filmikiem. Jest studentem Moskiewskiego Konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego .
Elisiej nie pojawił się znikąd. Chopina grał już jako pięciolatek:
No więc, co dalej?...
Och, ten Chopin bardzo już profesjonalny:
wtorek, 5 lutego 2019
Polska wersja Mozarta
Hej, z wiatrami w przegony
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
— byle rzucić te strony —
nieś mnie koniu daleko.
Nieś mnie koniu daleko!
— Przy gaiku nad rzeką,
tam mię żal mój dogonił,
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
bym rzewliwe łzy ronił,
myśląc o mej jedynej.
Myśląc o mej jedynej
w cieniu młodej brzeziny —
drogie imię — mój Boże —
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
ostrzem ryłem na korze
— Król przejeżdżał tamtędy —
Król przejeżdżał tamtędy —
— dwór — rycerze w dwa rzędy —
— Paziu! — rzecze królowa —
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
skąd ta łezka perłowa?
Czemu smutkiem twarz blada?
Czemu smutkiem twarz blada?
Może znajdzie się rada.
— Każesz — wyznać ci muszę,
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
dałbym życie i duszę
dla mej pani przesłodkiej.
więdnę, niby kwiat wiotki.
— Nie płacz, piękne me dziecię!
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
pań jest więcej na świecie —
posłuchaj rady zdrowej.
Posłuchaj rady zdrowej —
będziesz paziem królowej.
— Helena, moja dworka
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
przyhołubi amorka
— spłynie łaska kościoła.
Spłynie łaska kościoła —
Nic twa rada nie zdoła.
Wolę umrzeć z rozpaczy
(Jakże serce, jak serce ukoić!)
gdy nie można inaczej
kochać mego anioła.
W 1971 roku do arii - z oryginalnego tekstu Pierre`a Beumarchais`go, którego sztuka posłużyła za podstawę libretta opery - przetłumaczonej przez Stanisława Hebanowskiego muzykę skomponował Andrzej Kurylewicz i dał do zaśpiewania Wandzie Warskiej i Czesławowi Niemenowi. Ukazała się na płycie "Muzyka teatralna i telewizyjna". Wanda Warska faktycznie śpiewa tekst, a Niemen robi wokalizę w tle. Treść nieco odbiega od oryginału, choć jest i koń, i dziewczyna, i miłość, i śmierć pocieszycielka.
Pojechał w obce strony
Paź na koniku wronym.
O, jak ciężkie od smutku ma serce!
Koń niesie go, gdzie zechce.
Zatrzymał się u źródła -
Jak z tym smutkiem na sercu żyć trudno.
Na jesionowej korze
Wyrył jej imię nożem
O, jak ciężko się rozstać z dziewczyną
Po twarzy łzy mu płyną.
Gdy król u źródła staje,
Smutek ciąży na sercu jak kamień.
Pyta królowa pani,
Kto go tak w serce zranił?
Po rozłące kto smutek wypowie,
Będziesz paziem królowej,
Potem z dworką wesele.
Jedno serce, a smutku tak wiele.
Pojechał w obce strony
Paź na koniku wronym.
O, jak ciężkie od smutku ma serce!
Koń niesie go, gdzie zechce.
Zatrzymał się u źródła -
Jak z tym smutkiem na sercu żyć trudno.
Czarnych myśli zaniechaj -
Królu racz sam odjechać,
W śmierci moja jedyna pociecha!
niedziela, 25 listopada 2018
Cecyliańskie śpiewy
O zaskoczeniach miałam pisać. Na przykład, że poza pieśniami religijnymi, które jako tako są osłuchane z regularnych nabożeństw, pojawiły się pieśniowe wersje klasyki poezji polskiej: "Bogarodzica" Juliusza Słowackiego i "Moja piosnka (II)" Cyprina Norwida. Ta druga w aranżacji Czesława Niemena, aczkolwiek zaśpiewane mniej ekstrawagancko niż robił to autor muzyki, no i z podziałem na chóralne głosy. Utytułowany Chór Noster z parafi św. Bartłomieja w Goraju (kilkakrotny laureat I nagrody w Regionalnych Przeglądach Chórów, wystepujący również w repertuarze Mozartowskim z Zamojską Orkiestrą Symfoniczną im. Karola Namysłowskiego) zaprezentował XVII-wieczne polskie tłumaczenie adwentowej pieśni "Ave Maris Stella". Chór lwowski zabłysnął chyba Vivaldim, bo brzmiało to jakoś tak: "Et misericordia eius" tylko bez muzyki oczywiście, chóry bowiem występowały a cappella.
Ale znalazłam też przynajmniej jeden z tych mało znanych przecież chórów na YouTube. Chór gorajski:
A na koniec dzisiejszego koncertu cecyliańskiego (a odbywają się w różnych kościołach, przynajmniej w moim regionie, już od czwartku, 22 listopada poświęconego patronce chórów) zabrzmiał hymn ku czci św. Cecylii i na samo zwieńczenie całości "Gaude Mater Polonia" wykonane przez wszystkie osiem chórów wspólnie. To dopiero zabrzmiało!
czwartek, 12 kwietnia 2018
Na królewskim dworze
Przy tej okazji postawić wypada pytanie, skąd brano nuty, o ile nie zostały podarowane przez kompozytora. Najczęściej kupowano je gdzieś w krajach europejskich i przepisywano ręcznie, przywożąc kopie, gdyż nie było w Polsce żadnej drukarni, który by się publikowaniem takich specjalistycznych dzieł zajmowała. Toteż i taka adnotacja o "sponiewieraniu" nut mogła się znaleźć w spisie muzycznej biblioteki teatru publicznego: "Simphonie się z nayduią nie complet a to przez częste użiwanie są z poniewierane".
A z kolei z innej relacji wynika, że na wiele lat przed Ravelem niejaki pan Fial (Fiala?) skomponował utwór, w którym zaczyna jeden instrument dęty, a potem dołączają kolejne. Mało tego, równie symetrycznie kompozycja się kończyła, gdy jeden po drugim instrumenty wyciszają się. I wielce żałować należy, że nie zachowały się nuty tego eksperymentu ;-)
poniedziałek, 5 lutego 2018
Medytacyjny Arvo Pärt
Stara nowa płyta
To bardzo lubię
niedziela, 4 lutego 2018
Znak czasu?
"Medytacja" Masseneta, jeden z utworów konkursowych
Dzieje się na początku jesieni
W sobotę wręczono tegoroczne Koryfeusze Muzyki Polskiej.Honorowego otrzymał Jan Ptaszyn Wróblewski. I chociaż, jak pisałam nieraz, jazzu nie znoszę, nazwisko Wróblewskiego znam i kojarzę. Oczywiście nie zapałam nagle miłością do jego muzyki, ale przynajmniej nie jest m obca. A początki miał całkiem przyjemne. Na przykład w piosence Zielono mi, którą skomponował do słów Agnieszki Osieckiej. W nagraniu wykonuje też solówkę na saksofonie. Aranż przepiękny.
Koryfeusza za Osobowość Roku otrzymała Agata Zubel, śpiewaczka i kompozytorka. I tu jestem ... zaciekawiona. Co będzie dalej. O Agacie Zubel słyszę już od kilku lat. Słyszę jak śpiewa, jak komponuje, zdobywa nagrody, koncertuje. To, co śpiewa, bywa dla mnie za trudne, chociaż porywające jednocześnie, bo... takie trudne właśnie. Śpiewa Sonety Szekspira do muzyki Mykietyna i pieśni Mahlera, ale i piosenki Derwida (pseudonim Witolda Lutosławskiego), a także Schonberga, Astora Piazzollę (którego nie cierpię) i mroczne pieśni fin de siecle Erica Satie. Nie wiem, czy podoba mi się, czy nie, na razie się przyglądam, przysłuchuję, podziwiam za odwagę i kunszt. Totalna awangarda.
Kalendarz muzyczny
Zmiany
Kończę pisanie na tym blogu. Prowadzenie równoległych blogów jest wyczerpujące. Zwłaszcza, że tematyka - szeroko pojęta kultura - jest p...


