niedziela, 15 lipca 2018

Fryderyk II - ostatni cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego z dynastii Hohenstaufów

     Czytając dzieje panowania Fryderyka II Hohenstaufa ma się wrażenie, że historia to bezustanny ciąg dynastycznych sporów, zakulisowych działań dyplomatycznych, najazdów, buntów i wojen. Bohater książki Jerzego Hauzińskiego bez przerwy jest w drodze, w podróży po Europie i Bliskim Wschodzie. A to z Sycylii do Niemiec, z Niemiec do Lombardii, z Lombardii do Francji, z Francji znowu do rodzinnej Apulii, z Apulii do Jerozolimy i znowu do Sycylii. Po drodze oblega, zdobywa, formuje szyki, zbiera armię, stacza bitwy. Czasem wygrywa, czasem je przegrywa. Jednocześnie rozsyła listy, pisze manifesty przeciwko papiestwu, wysyła posłów. Wznosi zamki i burzy miasta. Wadzi się z mnożącymi się pretendentami do siedmiu królestw, których korony zgromadził przez lata panowania i nieustanne zabiegi. Siedem koron: sycylijska, niemiecka, rzymska, lombardzka, jerozolimska, sardyńska i burgundzka dały mu prawo ubiegania się o tytuł uniwersalnego władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Pełnił tę funkcję przez 30 lat: 1220 - 1250.
      Utrwalanie swojej władzy Fryderyk Roger (takie miał imiona) realizował poprzez pragmatyczne sojusze, wyrachowane i obliczone na dziedziczenie królestw małżeństwa (trzy razy żonaty), rywalizowanie z papieżem o zwierzchnictwo nad chrześcijańską Europą, co ściągnęło na niego dwukrotną ekskomunikę, wprowadzanie centralistycznych absolutnych rządów, co z kolei owocowało buntami zwłaszcza miast włoskich i powstaniem tak zwanej Ligi Lombardzkiej. Lektura nie jest łatwa. Na wiele czynów wzdraga się nasza współczesna wrażliwość i poczucie moralności, a bezwzględne absolutystyczne dążenia kłócą się z zasadami demokracji. Bogactwo szczegółów prowadzonej przez Fryderyka II polityki przeraża przejawami okrucieństwa. Bazując na bogatym, o ile to możliwe, aparacie naukowym, autor próbuje dociekać źródeł osobowości ostatniego uniwersalistycznego cesarza Europy, analizuje pobudki i najgłębsze cechy charakteru, zestawiając nieraz sprzeczne historyczne doniesienia. Zza wielkiej polityki wyłania się obyczajowe i ideowe tło epoki średniowiecza XIII wieku, w którym zabobon współistnieje z dociekaniem poznawczym, asceza z bizantyńskim przepychem cesarskiego dworu, a otwartość na wschodnie wpływy kulturowe z codziennym okrucieństwem wobec poddanych.
       Autor skrupulatnie opisuje tak zwycięskie, jak i całkowicie nieudane posunięcia cesarza, sukcesy i porażki. Wydawać by się mogło, że tych drugich było nawet więcej, a jednak Fryderyk II utrzymał cesarską władzę przez 30 lat, do tajemniczej śmierci w wieku 56 lat (koronowany przez Innocentego III na cesarza w Rzymie 22 listopada 1220 r. zmarł prawdopodobnie 13 grudnia 1250 r.) Fryderyk Roger od urodzenia predestynowany był do wielkiej polityki, aczkolwiek  początki nie zapowiadały efektu końcowego. Koronowany już po śmierci ojca, Henryka VI, na króla Sycylii miał zaledwie 4 lata. Ale w pół roku później zmarła też jego matka, Konstancja i wychowywał się jako sierota jako zakładnik i wręcz niewolnik innych pretendentów do tronu. Jeśli dzisiaj fascynuje amerykański mit od pucybuta do milionera, to dzieje Fryderyka II Hohenstaufa mogą być zgoła spektakularnym przykładem średniowiecznego losu od sieroty do cesarza, władcy świata. W sumie lektura pasjonująca. Co też można znaleźć  w wakacyjnym namiocie z tanimi książkami ;-)


     

poniedziałek, 2 lipca 2018

Podróże to coś dla pisarza?...

     Poprzednio była reminiscencja z literatury szwedzkiej, dzisiaj poezja angielska. Tak sobie biegam po poetyckiej mapie ;-) Jeden cytat z wywiadu i jeden wiersz. Zdanie, które odwraca, a  może przywraca? porządek rzeczy i właściwe spojrzenie na poezję. A wiersz udowadnia, że wszędzie jest tak samo, wiec naprawdę podróże w celach literackich zaiste nie mają sensu. Bo prawdy uniwersalne są na miejscu. Tylko trzeba je umieć dostrzec. 
      Philip Larkin w 1979 r. powiedział: Myślę, że podróże to coś dla pisarza. Powieściopisarz potrzebuje nowych miejsc, nowych ludzi, nowych tematów. Dla ludzi typu Grahama Greene`a lub Somerseta Maughama podróżowanie jest koniecznością. Dla poety moim zdaniem nie. Poeta zajmuje się odtwarzaniem tego, co znane, nie musi przedstawiać nieznanego. I kilka lat później inny poeta, Christopher Reid, jakby na potwierdzenie powyższych słów, napisał (1985) zachwycający wiersz. Z jedną wszakże różnicą. Według Reida dobry powieściopisarz, a  właściwie najlepszy, również wyjeżdżać nigdzie nie musi, nie powinien. Jeżeli już, to tam, gdzie pozornie nic ciekawego nie ma. Bo to, co najważniejsze, znajduje się tuż za progiem domu, daleko od szosy, daleko od centrów turystyki i cywilizacji. 
      Wiersz jest nieco długi, ale warto przeczytać po kolei do samego końca.

Christopher Reid: Kronika

(uwaga: fikcyjny podmiot liryczny jest kobietą, Reid stworzył cykl wierszy pisanych rzekomo przez poetkę Katerinę Brac)

Ktoś powinien napisać 
kronikę wsi i przysiółków
po tej stronie rzeki.
Postanowienia narad, ustawy
i prognozy ekonomiczne,
drukowane  w gazetach,
są, rzecz jasna, istotne,
lecz wiele można się nauczyć również
ze słów wiekowych kobiet 
i śmierci świń.
Chciałabym zaproponować,

by jakiś godzien zaufania historyk
wybrany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki
spędził czas jakiś tu, pomiędzy nami.
Powinien odwiedzić mojego sąsiada,
dziewięćdziesięcioletniego patriarchę,
który całe dnie spędza w łóżku
pod uszytą z różnobarwnych skrawków narzutą,
w istocie będącą symboliczną mapą niebios,
lecz wie o każdym ogórku - gdzie rośnie
i jaką cenę osiągnie na targu,
co się odbywa w pobliskim miasteczku.
Jego najstarszy syn jest prawdziwym znawcą
nauki o chmurach
i nigdy się nie myli mówiąc o pogodzie.
Pośród siedmiorga jego dzieci
(piątka jest płci żeńskiej)
nie ma takiego, co by nie zgłębiło
tajników jakiejś wiedzy:
o różnych rodzajach eau de vie, 
o magii przekleństw,
o pieniądzach, kwiatach, akuszerii.
Obok nich mieszka wiejski mechanik, 
człowiek pobożny, lubiący samotność,
który jednakże zawsze uczestniczy
w uroczystościach, co łakną muzyki:
gra tam na skrzypcach, wciąż szybciej i szybciej,
a potem je zawija w kwadratową płachtę
czarnego aksamitu
i tylko one idą z nim do domu.
Jeden z chłopców we wsi
uczy się Pisma Świętego na pamięć;
wielu zakłada się o to, jak szybko
dojdzie do końca pięcioksięgu.
Proboszcz pije ciut za dużo,
ale każdemu, kto poprosi, poda
swój przepis na środek przeciwko komarom.
W zeszłym roku zdarzyły się dwa dziwne zgony:
pewną kobietę porwała wichura
i rzuciła do rzeki, a złośliwe duchy
wciągnęły nieszczęśnicę głęboko pod wodę;
ktoś inny, jak wieść głosi,
udławił się kawałkiem własnego paznokcia.
Nasz krajobraz duchowy wzbogacają plotki
i dyskusje o cudach.
Tu się codziennie kształtuje historia,
nawet gdy nic się nie dzieje.
Uważam, że to wszystko należy zapisać,
po czym w stolicy rzecz ogłosić drukiem
czyniąc z niej przedmiot narodowej dumy.
Tylko świetny uczony sprosta wymaganiom,
nie może to być twórca ulotnych wierszyków,
lecz wytrawny stylista,
mistrz jednoznacznej i przejrzystej prozy.

(tłum. Leszek Engelking)

W rocznicę urodzin

      24 września 1821 r. urodził Cyprian Norwi d, jeden z najważniejszych polskich poetów, którego oddziaływanie na polską poezję, estetyk...