wtorek, 8 września 2020

Najlepszy nożownik w powiecie

       Zdobyłam, kupiłam i czytam książkę aktualnie nie do zdobycia.  Od wielu tygodni, ba, od miesięcy wyczerpany nakład dosłownie wszędzie.  Na szczęście w ostatniej niemal intuicyjnej próbie trafiłam jeszcze na egzemplarz papierowy. Obecnie na wielu stronach internetowych dostępne pozostały tylko e-booki.  A to żadna książka! To atrapa. Tę zaś trzeba smakować, rozczytywać z ołówkiem w ręce, powracać do przeczytanych fragmentów, rozdziałów, rozkoszować się własnym zdumieniem, nie dowierzając własnej ignorancji: "Więc to tak?! O to chodzi? Tak się sprawy mają?" Jan Tomkowski udowadnia, po raz kolejny (!), że humanistyka się nie skończyła. A wielka narodowa epopeja to wciąż dzieło niepoznane, wręcz nieznane, skrywające tysiące tajemnic. 

       Kto jest głównym bohaterem poematu? Mówi się bohater zbiorowy szlachta. Albo nawrócony awanturnik umierający w aureoli świętości Jacek Soplica. A może po prostu ta cała przyroda, przeszłość, wspomnienia i tęskonota? Nigdy nie zgadniecie. Głównym bohaterem jest "władca materii, pan przedmiotów, mistrz rzeczy uwięzionych w czasie", bezimienny Wojski Hreczecha! Jeżeli na 9700 wersów poematu ponad tysiąc dotyczy Wojskiego, to coś w tym musi być. Na kilkanaście istotnych postaci aż tyle miejsca poświęconego nieważnemu bohaterowi? Niemożliwe, aby to był przypadek. Toteż Wojski urasta w intepretacji Tomkowskiego do rangi Wielkiego Maga i Wielkiego Bibliotekarza, pana czasu, mieszkańca wieczności, mistrza skupiającego w swoim ręku wszystkie nici, a w swej pamięci skrywającego wszystkie tajemnice innych bohaterów. Szara eminencja społeczności zaklętej w kołowrocie zdarzeń i zdanej na łaskę losu. 

       On jeden wie, co się zdarzyło, co się dzieje i co się zdarzy w przyszłości. Na przykład taki niuans jak zniknięcie majora Płuta. Gerwazy oczywiście przyznaje się, że po prostu go zamordował rzekomo pro publico bono, w każdym razie wszyscy przyjmują to tłumaczenie jako usprawiedliwienie. Niemniej nikt nie wie, co się stało z ciałem Płuta. Gdzie Gerwazy je ukrył? Przecież od tego zależy bezpieczeństwo całej społeczności. Klucznikowi nie wolno puścić pary z gęby nie tylko dla własnego dobra. Niechby przypadkiem ktoś je znalazł i doniósł Moskalom!  Nikt nie wie? Nieprawda! "Wojski był w tajemnicy",  co znaczy wtajemniczony, a jednak "milczał jak zaklęty". Ten sam Wojski, który potrafił - jako jedyny - naprawdę Gerwazego przerazić podczas bijatyki sprowokowanej podczas biesiady w zamku. Różne są bowiem upodobania, śmiesznostki, atrybuty, rytuały czy natręctwa ludzi. Także bohaterowie Mickiewicza dlatego tak zapadają w pamięć, że kojarzymy ich z dziwactwami: Telimena trzyma w biurku plany Petersburga, Gerwazy wywija śmiercionośnym Scyzorykiem,  Jankielowi nikt nie dorównywał w grze na cymbałach, a Wojski? Śmiejemy się, że biegał z packą na muchy? Że muchmory zbierał? Ewentualnie podziwiamy za grę na rogu? To także, ale przecież Wojski nosi w rękawie ukryty nóż, którym nigdy nie chybia! I musi go nosić cały czas, bo kiedy trzeba, potrafi go użyć bynajmniej nie do ścinania owych muchomorów. Więc kiedy 

Wyciągnął z lekka na stół rękę, dłoń i palce,

Położył nóż na dłoni, trzonkiem do paznokcia

Indeksu, a żelazem zwrócony do łokcia, 

Potem reką w tył nieco wychyloną kiwał,

Niby bawiąc się, lecz się w Hrabiego wpatrywał.  

       .....Gerwazy jedyny raz w całym poemacie "uczuł w sercu trwogę" i zasłoniwszy Hrabiego ławą, umożliwił bezpieczne wycofanie się ze środka bijatyki.

     Drugi raz Wojski popisuje się swoimi umiejętnościami, gdy

.... zza stoła 

Machnął ręką na odlew; nóż w powietrzu świsnął

Między głowy i pierwej uderzył, niż błysnął.

Uderza w dno gitary, na wylot ją wierci, 

Schylił się na bok Ryków i tak uszedł śmierci.

      Czyżby Wojski spudłował? Bynajmniej. To było tylko ostrzeżenie. Bez słowa, bez wrzasków. Zauważmy, że inni bohaterowie zanim zaatakują, oznajmiają to wrzaskami. Dobrzyńscy kłócą się i gardłują zanim ruszą "hajże, na Soplicę!", wspomniany Ryków dwukrotnie krzyczy "bunt! bunt!" i wzywa jegrów, Gerwazy, mściwy pieniacz, żyjący przeszłością, skrzypi zardzewiałymi zegarami dobrze wiedząc, do czego to doprowadzi, nawet stary bitewny wyjadacz ksiądz Robak woła: "Pal, Tadeuszku, pal jak w jasną świecę", a wystarczyła sekunda, by w zgiełku jednak major uniknął śmiercionośnej kuli. Tymczasem Wojski zachowuje spokój:

... cicho siedzący z przymrużonym okiem,

Zdawał się pogrążony w dumaniu głębokiem;

(........................................................)

Zażył dwakroć tabaki i przetarł powieki,

(........................................................)

Przypatrywał się zatem z ciekawością walce,

       .... i uderza znienacka, jak grom z jasnego nieba. 

Co właściwie wiemy o Wojskim? Gdzie nauczył się nożowniczej sztuki? Ile razy jej użył i przeciwko komu? Czy chcielibyśmy to wiedzieć? Wolimy go widzieć w aureoli komizmu, a wcale komiczny nie jest. Muchy gania? Owszem, ale przecież za sprawą swojej teorii o muchach (muchy - atrybut szatana: Belzebub - znaczy władca much) Wojski jest w jakimś konflikcie z plebanem! Powiedzieć by można w konflikcie teologicznym. Podobnie astrologiczne zainteresowania bohatera prowadzą do różnicy zdań z bezimiennym tutaj plebanem. Rzecz niepojęta, Wojski nie rzuca się w oczy jako działający na pierwszym planie bohater, ale zna się na wszystkim, dowodzi polowaniem, popisuje się ukrytymi umiejętnościami, zna się na tajemnicach gwiazd, kieruje całą kuchenną sztuką przygotowując ucztę i jako jedyny potrafi objaśnić symbolikę arcyserwisu. 

       Kim jest Wojski? Magiem? Wielkim Astrologiem? Szamanem Czasu? Demiurgiem Wiecznego Trwania? Mistrzem Bawolego Rogu "w mrocznym pogańskim lesie, nad trupem zabitego niedźwiedzia"? 

        W szeregu pytań można zadać jeszcze jedno: dlaczego zbierał muchomory? Poemat tego nie wyjaśnia, ale w kontekście wszystkich działań bohatera musimy wziąć pod uwagę, że nie robił tego z niewiedzy. Wojski, znający tajemny język puszczańskiego matecznika, nie mógł nie znać się na grzybach. Aż strach dociekać, do czego mu te muchomory mogły być potrzebne!


Jan Tomkowski: Pan Tadeusz - poemat metafizyczny. Wydawnictwo Ossolineum. Wrocław 2019.

6 komentarzy:

  1. Detektywistycznie genialne...;o)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to jest książka detektywistyczna!...

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz, i co dalej?... Bo Tomkowski pisze już następną książkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością niesamowicie wciągająca książka.
    A ja profesora Jana Tomkowskiego znam ze wspaniałych artykułow w tygodniku "Angora".

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wszystkie pozostałe jego książki, tylko że jeszcze nie wszystkie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń

Zadziwiające

       Kiedy zamykałam ten blog, było zaledwie kilka tysięcy odsłon. Wydawało się, że nie ma on jakiejś szerszej perspektywy na rozwój, bior...