piątek, 3 lipca 2020

Ślady na kamieniu

    Nowy tomik Haliny Graboś urzeka refleksyjnością i niewyszukaną prostotą. Wiersze zebrane i ułożone w ośmiu częściach prowadzą czytelnika od refleksji o kulturowej roli kamieni toczonych przez Syzyfów wszelkich epok, przez egzystencjalną refleksję o zmienności epok i wartości, po intymne i czułe pochylenie nad bliskimi sercu autorki. W poezji Haliny Graboś zawsze podziwiam umiejętność łączenia osobistego doświadczenia z uniwersalną refleksją.







Wzięłąm na siebie ryzyko przegranej
i wygranej
potrzebuję dużo fantów
w zasięgu ręki i wzroku same zbrakowane
okazy
ejże, a gdzie są szczęśliwe losy?
na dodatek ciągle przegrywam
(..............................)
chyba tkwi we mnie jakiś gen desperata, bo lubię
tę grę
dla jej irracjonalności
jeszcze nie zdążysz zagrać o wszystko, a już
koniec

      (Gra)

Na granicy jawy i snu, słońca i cienia, świata i odbicia w lustrze rozgrywa się egzystencjalny dramat życia jednostki świadomej ostatecznego końca, nieuchronnej śmierci. Nie ma tu jednak rozpaczy ani walki za wszelką cenę o każdy oddech. Czuje się filozoficzne pogodzenie z prawami natury i własnym losem, chociaż zawsze chciałoby się więcej. 

chcę zapamiętać świat z jego jasnej strony
jak wtedy gdy mamiły mnie
ptaki do lotu i różowiał horyzont

      (Marzenie)

Jedna z części tomiku nosi tytuł "Chce się żyć" i zgodnie z nim wiersze emanują radością istnienia, paradoksalnymi niespodziankami, jak w "Końcu świata", gdy okazuje się, że niespełniona przepowiednia końca świata powtarza się rok w rok tego samego dnia. Obok nieuchronnej drogi ku śmierci toczy się zwyczajne życie: dwanaście słoików konfitur z dzikiej róży, wysychająca sadzawka, powroty do swojskiego pejzażu, wizyty na sorze, doświadczenie przemijania i starości, gdy kobieta staje się  niewidzialna dla "mężczyzn na ulicy" stając się "przezroczysta dla dzieci i wnuków". 
      Przyglądając się światu i ludziom, bohaterka wierszy Haliny Graboś na różne sposoby dokonuje podsumowania własnego życia. Spogląda wstecz, wspomina tych, których już nie ma, wraca pamięcią do dzieciństwa, młodości, podsmuowuje swoje miłości i rozczarowania. Zdecydowanie unika stawania na poetyckim piedestale, zmierzając w swojej refleksji bardziej ku idealistycznynm koncepcjom nieistnienia niż pretendując do Horacjańskiego wiecznego pomnika aere perennius:

Jestem samotnym światem
zamkniętym w okręgu
który toczy się ku przepaści
nie żal mi przeszłości
była piękna i jasna
teraz kryje sie w mroku jak stara żebraczka
nie fascynuję się przyszłością
jest nieodpowiedzialna
i zazdrości wszystkiego przeszłości, bo sama nic nie ma

jestem spóźniona
ktoś już tu był i zostawił swój ślad
gustował jak ja w pastelowych zachodach słońca
i magicznych słowach
potrzebował nieprzespanych nocy
i wielu pomysłów by zapełnić puste miejsca
swoimi słowami nazwać swoimi nazwami

jestem bezdomna
szukam domu w strumieniu chaosu
gdyby nie to skazana byłabym na łaskę
i niełaskę opieki społecznej
a tak bujam sobie w obłokach
lub siedzę w kąciku poczekalni i śnię
że mnie nikt nie zauważy
a tak w ogóle to mnie nie ma

      (A propos biografii) 



10 komentarzy:

  1. Przepiękne są te wiersze.... chociaż /szczególnie ostatni/ bardzo smutne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ja wiem, czy smutne... prawdziwe, a życie jest, jakie jest... Ostatnie radosne wiersze pisali chyba Skamandryci

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się,że znajdujesz czas na poezję i jej recenzowanie. Czasem przez cudzy wiersz lepiej widać własne myśli:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadza się, czytając cudze wiersze czasami odnajdujemy w nioch siebie; a z poezji - w chwili największego kryzysu - zrezygnowałabym chyba na samym końcu

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja znowu na etapie "Lokomotywy" i "Kacki dziwacki"...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic nie stoi na przeszkodzie poczytać jeszcze coś dla siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kilku dniach z Trzylatką i Sześciolatkiem człek nawet prognozy pogody nie odczyta poprawnie...;o)

      Usuń
    2. Eee tam, bo pogodę sprawdza się rano wychodząc przed próg domu ;-)
      Z legend domowych wiem, że w wieku trzech lat sama czytałam książkę i to bardzo naukową, uniwersytecką, bez obrazków (!), z której moja mama miała uczyć się do egzaminu. Przemilczę, jak później ta książka wyglądała ;-)

      Usuń
    3. Naszą Trzylatkę interesują głównie drabiny i płoty, że o drzewach nie wspomnę...;o)
      Babcia dzięki temu pobiła rekordy Bolda na wszystkich dystansach...;o)

      Usuń
    4. Taki wiek, nie ma co, nad kondycją pracujesz...

      Usuń

Zadziwiające

       Kiedy zamykałam ten blog, było zaledwie kilka tysięcy odsłon. Wydawało się, że nie ma on jakiejś szerszej perspektywy na rozwój, bior...